Minęło kilka lat od mojego pierwszego spotkania z wielką pomarańczową larwą. Nie porzuciłam tematu i nadal obserwuję barciela pszczołowca Trichodes apiarius. Wypuszczam wyhodowane dorosłe osobniki, a w gniazdach dzikich zapylaczy przybywa larw chrząszcza.
Nie samym pyłkiem żyje ten chrząszczyk. Aby to zilustrować, opowiem kilka barcielowych historii. Niektóre z nich jeszcze się dzieją. Zapraszam!

Barciel pszczołowiec Trichodes apiarius.

Kolekcja 2022

Pierwsze spotkanie z barcielem miało miejsce 1 czerwca 2022 roku, kiedy to miałam przyjemność obserwować dorosłego osobnika, który wyłonił się z gniazda bolicy kolconogiej Odynerus spinipes.
Pomyślałam, że to samiec, ponieważ miał grube uda. Po tym, jak posadziłam go na kawałku styropianu, zastygł w skulonej postaci z wysuniętym aparatem kopulacyjnym.

W grudniu 2022 roku przybyły z Krakowa dwie duże czerwone larwy. Wiadomo było o nich tyle, że znajdowały się w gniazdach murarki ogrodowej. Jedna z larw utworzyła przeźroczystą powłokę ochronną, a druga — brązowawą. Czas do wiosny spędziły na balkonie. Zapomniałam o nich, jak to mam w zwyczaju, i oba chrząszcze zwiały, zanim zauważyłam przeobrażenie.

Kolekcja 2023

Barciel rezydent

11 stycznia 2023 roku w odpowiedzi na internetowy apel przybył do mnie plastikowy pojemniczek, w którym, przełożone watką, spoczywały cztery żywe różowe larwy Trichodes apiarius. Odłożyłam całość do szafki na balkonie. 19 stycznia postanowiłam przełożyć larwy do rurek obserwacyjnych i zobaczyłam nieprzyjemny widok…

Jak to było możliwe? Zima! Sprawdziłam pogodę. Wygląda na to, że między 11 a 19 stycznia 2023 roku było wystarczająco ciepło (patrz wykres temperatury), aby larwa barciela przystąpiła do konsumpcji. O bratobójstwie u Trichodes apiarius pisałam już wcześniej, jednak po raz pierwszy widziałam to na własne oczy i to u dużych osobników.
Pozostałe przy życiu larwy umieściłam w gniazdach pszczół nakrytych przekrojoną plastikową rurką i czekałam, co będzie. A przyroda znowu dała mi prztyczka w nos. Wczesną wiosną, przegryzając przegrody i zatyczki, dwie larwy opuściły rurki i poszły sobie. Nie wiem, dokąd, bo w szafce ich nie znalazłam.

Larwy barciela w murarkowych rurkach nakrytych plastikiem.

Została jedna larwa. Nie może mi uciec! Włożyłam ją dodatkowo do żelatynowej kapsułki. Nie uciekła, została na dłużej — w kapsułce i rurce przeleżała aż do wiosny 2024 roku, kiedy to przeobraziła się najpierw w poczwarkę, a potem w owada dorosłego, który zasilił miejscową populację barcieli.

Podczas obserwacji tej kolekcji barcieli po raz pierwszy miałam do czynienia zarówno z kanibalizmem u dużych larw, jak i wydłużonym okresem ich przeżycia. Przypuszczalnie rozwój od jaja do imago zajął barcielowi rezydentowi 2 lata.

Barciel rezydent tuż po tym, jak wyjęłam go z kapsułki.

Kolekcja 2024

W 2024 roku otworzył się róg obfitości z larwami barciela. Po raz pierwszy zobaczyłam i udokumentowałam różnicę w wielkości larw znajdywanych w jednym czasie (styczeń-luty) w gniazdach dzikich pszczół. Taka różnorodność (długość, waga) najprawdopodobniej wynika z ilości dostępnego pokarmu, co dobrze ilustruje zdjęcie larw w rurkach: im grubsza i zasobniejsza rurka, tym larwa jest większa.

Były sobie larwy trzy

Poniższa historia to wyimek z kolekcji 2024 roku. Dzieje się cały czas na balkonie w szafce.
W styczniu 2024 roku trzy spore larwy trafiły do żelatynowych kapsułek i, żeby mi na pewno nie zwiały, dodatkowo do solidnego zakręcanego pojemniczka. Kiedy nie przeobraziły się do końca czerwca, pomyślałam, że będą zimować kolejny raz, i zostawiłam je bez dozoru. W międzyczasie działało tam prawo natury, a co w sierpniu 2024 zastałam w pojemniku, zaraz opowiem, bo na zdjęciu poniżej widać kiepsko.

Po lewej stronie widok z góry na pojemnik. Po prawej — wyjęta zawartość. 12 sierpnia 2024 roku.

Przed nami pojemnik o średnicy 3 cm. Na dnie wyłożony białym papierem, który w kilku miejscach jest nadgryziony. W środku 3 kapsułki. W pierwszej od góry znajdują się co najmniej dwie wylinki, środkowa jest pusta, w trzeciej widać larwę, resztki barciela i wylinkę. Poza kapsułkami, na papierze, leży jeszcze jedna wylinka.
Scena jak w kryminale: zamknięte pomieszczenie, znane dramatis personae. Tylko sprawca tak rozczarowująco oczywisty.

Kulisy zbrodni próbowałam odczytać, idąc tropem dziur wygryzionych w kapsułkach, będących początkowo mieszkaniem trzech larw. Niewątpliwie larwy liniały, czyli rosły. I równie niewątpliwe jest, że ktoś tu kogoś pożarł, gdyż z trójki mieszkańców ostał się tylko jeden. Sądząc po ilości wygryzionych otworów (w jednej z kapsułek były ich aż 4), myślę że sporo się tutaj działo — nastąpiła seria ucieczek, włamań i dwa pożarcia żywcem. Kiedy 12 sierpnia 2024 roku zajrzałam do pojemnika, mieszkaniec był już tylko jeden — Barciel Zwycięzca.

Barciel ucieka przed słońcem.

Po kilku dniach postanowiłam zrobić zdjęcia i podrzucić barcielowi grudkę pyłku. Na moich oczach larwa błyskawicznie schowała się pod papierem. Myślę, że była to reakcja na światło, gdyż zauważyłam, że larwy nie lubią słońca i jeżeli tylko mogą, chronią się w ciemności. W grudniu 2024 Barciel Zwycięzca miał się dobrze, leżał schowany pod papierem, a koło niego kolejna wylinka. To co najmniej druga zima tej larwy.

Grudzień 2024. Larwa barciela i wylinka.

Teraz mamy lipiec 2025. Barciel Zwycięzca jest nadal larwą (0,083g), czasem przemieszcza się w pojemniku i musiał pożywić się pyłkiem, gdyż widzę wygryzienia w grudce pokarmu, który dostał. Jest i kolejna wylinka, czyli po zjedzeniu braci dwukrotnie zrzucił skórę. Na światło reaguje w znany sposób — migiem chowa się pod papierem. Zmieniam warunki przechowywania, dodając kawałek trzciny i zmniejszając ilość światła. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

12 lipca 2025 roku. Barciel Zwycięzca umyka przed światłem.

Kolekcja 2025 – grupa krakowska

Kolejna partia barcieli trafiła do mnie z Krakowa w lutym 2025 roku. Warunki, jakie im stworzyłam, jak się okazało, były zabójcze: za dużo światła, niska wilgotność, pionowa pozycja (większe larwy pod wpływem własnego ciężaru osiadały na dnie kapsułek). Na dodatek większość larw nie otrzymała pożywienia (patrz tabela poniżej). Rezultat był taki, że 6 z 11 larw zamarło. Larwa Monodontomerus obscurus pozostała nietknięta, pyłek również.

Zauważyłam, że tylko niektóre larwy mają mniej lub bardziej wyraźne ciemne plamki na tułowiu tuż za głową (4 z 11). Nie zależy to od wielkości, gdyż w tabeli poniżej widać, że plamki mają zarówno duże (0,08 g) jak i małe okazy (0,019 g). Muszę sprawdzić, jak po przeobrażeniu wygląda to u dorosłych owadów.

Nrwagaplamki za głowąpożywniepoczwarkaimagowygryzienie
10,019taklarwa M.o.nie, larwa zamiera
20,159nienienie, larwa nadal żywa
30,08taknienie, larwa zamiera
40,15nienie30 marca15 kwietnia24 kwietnia
50,14nienienie, larwa zamiera
60,134nienie25 marca14 kwietnia25 kwietnia
70,089nienie15 marca02 kwietnia12 kwietnia
80,067taknienie, larwa zamiera
90,064taknienie, larwa zamiera
100,076nienie12 kwietnia26 kwietnia07 maja
110,063niepyłeknie, larwa zamiera
Tabela 1. Rezultaty obserwacji grupy krakowskiej 2025.

Powyższa obserwacja dała mi odpowiedź na pytanie, po jakim czasie od przeobrażenia imago wygryza się na zewnątrz i jest gotowe do odlotu. Otóż w warunkach pokojowych (22-24°C) jest to około 10 dni.
W galerii poniżej pokazałam proces dojrzewania imago.

Barciel numer 6

Poświęciłam mu dużo więcej uwagi, gdyż wyróżnił się witalnością i wolą przeżycia. Najpierw, tuż po opuszczeniu kapsułki, próbował wydostać się z zamknięcia, wygryzając tunele w piance, do której wetknięte były kapsułki.

Dorosły barciel numer 6 został przeniesiony do sporego rybiego akwarium, gdzie otrzymał pokarm zastępczy dla pszczół miodnych i natychmiast z niego skorzystał, podobnie jak i pozostałe umieszczone tam osobniki. Liczyłam na kopulację, ale tego nie było mi dane zobaczyć.

Barciel numer 6 zajadający pokarm zastępczy dla pszczół miodnych.

Barciel numer 2

Jedna z krakowskich larw ciągle żyje i chyba właśnie robi kupę. Ponieważ z całej ekipy nieprzeobrażona i żywa została tylko ona jedna, zdecydowałam, że odtąd zamieszka w ciemnym miejscu. Pozostałe dorosłe barciele z tej grupy pofrunęły w dal.

Larwa nr 2 z krakowskiej grupy 2025 roku. Nie ma plamek na kołnierzu.

Kolekcja 2025 – barciele z Porobnicowa

W murarkowej rurce znalazłam dwie spore larwy (jedną żywą i jedną martwą). Znalezisko zwróciło moją uwagę. Ciekawe było to, że larwy barciela pożarły zawartość kokonów, a gliniana zatyczka wejściowa do gniazda pozostała nienaruszona. Jak to możliwe? Larwy weszły podczas budowy gniazda, pozwoliły się zamurować, poczekały, aż pszczoły się przeobrażą i przystąpiły do ich konsumpcji? Mało prawdopodobne, chociaż nie niemożliwe. Jest inna możliwość, która źle świadczy o obserwatorze – mogłam przeoczyć otwór wejściowy w ściance trzcinowej rurki. Tak czy inaczej, wszystkie komórki lęgowe pszczoły w rurce zawierały kokony, a te komórki, które padły ofiarą barcieli, zawierały resztki kokonów lub kokony z wygryzioną dziurką.

Larwa barciela w komórce z martwą pszczołą i resztkami jej kokonu.

Zastanawia mnie również, dlaczego pszczoła obok barciela była martwa i czy barciel pożarłby ją, gdybym mu nie przeszkodziła?

Larwa z tej rurki (15 mm długości, 0,117 g wagi) została umieszczona w przeźroczystym plastikowym pojemniku o pojemności 200 ml wraz z grudką pyłku (0,083 g) zebranego przez murarkę ogrodową. Jadła pszczeli pokarm. Liniała dwukrotnie: 6 marca i 5 maja. Próbowała wytworzyć szklistą otoczkę, ale w warunkach sporego akwarium, w jakim się znajdowała, było to niemożliwe. Barciel ten nadal żyje, ale już w niewielkim szklanym pojemniczku objętości 1 ml.

W przegrodzie pośrodku widać zatkane przez larwę barciela otwory wejściowe.

Kolejne dwie larwy zostały umieszczone w podobnym pojemniku razem, każda otrzymała porcję pożywienia. Obie konsumowały murarkowy pyłek i obie przeobraziły się w osobniki dorosłe w kilkudniowym odstępie czasu. Niedługo pobyły razem. Co z jednego imago zostało, prezentuję na zdjęciu poniżej. Jeden dorosły barciel zjadł drugiego dorosłego barciela prawie w całości. A stało się to mimo innego dostępnego pożywienia — pokarmu z gniazda murarki rogatej.

Kanibalizm u dorosłych barcieli. Strzałki wskazują odnóża i resztki pancerza.

Podsumowanie

  • Stwierdziłam występowanie bratobójstwa u barciela pszczołowca Trichodes apiarius i to zarówno u larw, jak i osobników dorosłych, z zastrzeżeniem, że dotyczy to wyżej opisanych sytuacji chowu w warunkach nienaturalnych.
  • Jednocześnie w gniazdach dzikich zapylaczy występują larwy barciela różnej wielkości. Najmniejszy znaleziony osobnik ważył 0,015 g, największy — 0,159 g (dziesięć razy więcej). Nie wiem, czy maluchy są w stanie przeżyć w warunkach naturalnych. W moim mieszkaniu, poza „rodzinną” rurką nie przeżył żaden.
  • W niesprzyjających okolicznościach larwy barciela prawdopodobnie mogą przetrwać więcej niż jedną zimę. U mnie spore larwy zimowały już dwukrotnie. Może to oznaczać, że barciel pszczołowiec jest warunkowo jednoroczny/jednopokoleniowy.
  • Larwy barciela zjadają pszczoły w kokonach. Mogą to być pszczoły zarówno w postaci larwy już po utworzeniu oprzędu, jak i poczwarki czy imago. Żywe, oczywiście.
  • Większe larwy są aktywne w stosunkowo niskich temperaturach (12 ° C).
  • Wielkość larwy jest złudną przesłanką do przypuszczeń, że to już ostatnie stadium. Pomiędzy najmniejszą, a największą z przeobrażonych u mnie larw jest 50% różnica wagi.
  • W przeciwieństwie do kochających słońce osobników dorosłych larwy unikają światła.

Podziękowania

Artykuł ten nie powstałby bez zaangażowania Pani Anny z Krakowa oraz Pana Jana Sołowieja, którzy w odpowiedzi na mój apel nadesłali larwy barciela. Serdecznie Im za to dziękuję!

Sprowadziłam na działkę pszczoły murarki i cieszę się, zjadając, dosłownie, owoce ich pracy. Obcowanie z dzikimi pszczołami daje mi radość, uspokaja i odpręża. Poszerzając i urozmaicając grządki kwiatowe, zapraszam do ogrodu nowe gatunki. Tworząc nowe i różnorodne miejsca gniazdowania, zachęcam je do pozostania na dłużej. Jestem amatorką-obserwatorką. Jestem dumna z przynależności do Dzikich Zapylaczy :-). Opublikowane przeze mnie artykuły

8 komentarzy

  1. Ta strona to skarb, a artykuł – rewelacja! Podziwiam i doceniam nakład pracy przy badaniach i pisaniu, a także naukowe podejście. Rzadko widuję barciele u siebie w Ogrodzie Botanicznym w Łodzi i, szczerze mówiąc, do tej pory nie zwracałem na nie dużej uwagi. Widzę, że to był błąd, bo niezłe z nich łobuzy i prowadzą bardzo ciekawe życie 🙂

    • Magdalena Williams Odpowiedz

      Dziękuję za miłe słowa! Zaglądam na blog Botanika, jest świetny! A barciel skryty jest i wiele jego tajemnic pozostało do odkrycia. Co roku obiecuję sobie, że już koniec z tymi larwami, ale zawsze mnie wciągnie :-). Pozdrawiam!

  2. Dorota Gajek-Staszewska Odpowiedz

    Jak zwykle artykuły REWELACJA! Z każdym opublikowanym przez Panią wpisie, dowiaduję się tak ciekawie i wnikliwie opisanego owadziego życia. Na każdy wpis czekam z niecierpliwością 😁Dziękuję!

  3. Magdaleno, bardzo interesujący artykuł! Masz dużo cierpliwości w obserwowaniu tych interesujących owadów.

    • Magdalena Williams Odpowiedz

      Dziękuję, Anito! Jest we mnie coś z księgowej, ale szwankuje dyscyplina prowadzenia obserwacji 🙂

    • Magdalena Williams Odpowiedz

      I tak właśnie jest, że każda kolejna ciekawa obserwacja daje mi motywację do dalszego przypatrywania się życiu owadów. Dziękuję i pozdrawiam.

Napisz komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.