Informacje ogólne
Chciałam Wam dziś opowiedzieć o roślinie, która sprawiła mi mnóstwo radości swoją bujnością, kolorem i odwiedzjącymi ją pszczołami. Odwiedziłam pięknie zaplanowaną rabatę przy Europejskim Centrum Solidarności. Pośród kwitnących wtedy kocimiętek i chabrów górskich na froncie rabaty pięknie prezentowała się różowa poducha z mydlnicy bazyliowatej. Ale oczywiście dla mnie sam wyląd nie ma znaczenia, ważne jest wnętrze 😉 I ku mojej radości wśród setek niedużych kwiatów krążyło wiele pszczół. A więc sytuacja win-win. Wygląd i stołówka dla owadów.
Charakterystyka
Mydlnica bazyliowata jest byliną z rodziny goździkowatych (Caryophyllaceae). Miałam już okazję opowiadać o rodzimej dla naszego regionu mydlnicy lekarskiej. Naturalnym miejscem występowania mydlnicy bazyliowatej jest południe Europy, bardzo jej odpowiadają regiony górskie. U nas z powodzeniem jest sadzona na skalniakach, na skarpach, suchych murkach, jako roślina okrywowa i zadarniająca, a także świetnie się prezentuje jako roślina balkonowa.
Łodyga się płoży, a u dołu ulega zdrewnieniu. Pędy są owłosione wznoszą się u swoich szczytów. Liście wyrastają naprzeciwlegle. Kwiaty na szczytach pędów wyrastają w wierzchotkach, są niezbyt duże – mają około centymetra średnicy. Rurka kwiatowa jest dość długa, korona zaś 5-płatkowa.
Pokrój rośliny dorasta do 25 cm i o tyle ile bywa wysoka, o tyle jest trzy razy szersza. Uprawa nie jest problematyczna, roślina dobrze znosi suszę. Jest mozodporna. Roślinę można rozmnażać z nasion.
Mydlnica bazyliowata i pszczoły
Moje kontemplowanie tej różowej kwietnej poduszki pozwoliło mi zaobserwować pszczoły, które z chęcią zanurzały soje języki po nektar. I nie były to byle jakie języki, ale te należące do rodzaju porobnica. Pszczoły z tego rodzaju mogą się poszczycić, że ich aparat gębowy ssąco-liżący jest naprawdę długi. Co wraz z rodzajem trzmiel, kornutka umieszcza je w grupie pszczół długojęzyczkowych.
Ja miałam okazję podpatrywać dwa gatunki porobnicę włochatkę i porobnicę rudą. A niebieski pyłek, który widniał na szczoteczkach na nogach świadczy, że pobierały z kwiatów nie tylko nektar, ale także pyłek. A pyłek był kapitalnego niebieskiego koloru i wyglądało to pięknie.
Jednak nie był to jedyny rodzaj pszczół, które udało mi się przyłapać na kwiatach – pojawił się też tam nieduży smuklik. Niektórym pszczołom z tego rodzaju też zdarza się mieć długi język, ale czy u tego gatunku był wystarczający – nie sądzę. Wydaje się, że był zainteresowany zbiorem pyłku, bo na jego nogach można było zobaczyć niebieskie drobinki.















