Zimowa pora się kończy, odrobinę cieplejsze promienie słońca, dłuższe już dni i to wystarczy przebiśniegom. Zobaczyć przebiśniegi, to ponownie uwierzyć w obietnicę wiosny.
Wobec niezapominajek czuję się nieco bezradna, dlatego pozwalam sobie wszystkie 13 gatunków, dziko rosnących w Polsce niezapominajek, wrzucić do jednego niezapominajkowego worka.
Cieszę się, że mogę napisać parę słów o głogach. Wręcz niecierpliwie do to tego tematu podchodzę, bo do głogów mam stosunek bardzo osobisty…
Tyle radości płynie z obserwacji miodunek czy miękkowłosej, czy plamistej. Tyle się na nich dzieje. Ruch, bzycznie, owadzie przepychanki, także motyle na nią zaglądają.
Nie ma nic przyjemniejszego niż wiosenny spacer, zwłaszcza w lesie liściastym, kiedy drzewa jeszcze nie okryły się świeżymi liśćmi. Wtedy w tak zwanym najniższym piętrze lasu dzieją się wiosenne cuda. Ścielą się kobierce leśnych kwiatów, wykorzystując swoją szansę i dostęp do słońca.
Ja tego lata spotkałam wyjątkowy egzemplarz ostu kędzierzawego, który rósł dumnie i bujnie pośrodku, najprawdopodobniej uprawy ekologicznej, gdyż na polu tym chwastów było co niemiara.
Pamiętam, jak w minionym sezonie wychodziłam już z Leśnego Ogrodu Botanicznego w Marszewie, kiedy kątem oka mój owadzi detektor wyczuł jakiś natężony ruch 😉 Tam nieco w kącie ogrodu rosła amorfa krzewiasta.
Moje wspomnienia związane z ostrożniem warzywnym są naznaczone wysiłkiem. Abym mogła sobie pooglądać co tam lata na tej roślinie, to zwykle musiałam ruszyć na podmokłą łąkę…
