O swojej słabości do przydroży wspominam często w różnych moich wpisach o roślinach, tym razem postanowiłam poświęcić mały cykl „przydrożom”. Podzieliłam sobie tę tematykę na „przydroża leśne” (w odsłonie: iglaste i liściaste), „przydroża polne” , „przydroża łąkowe” oraz „przydroża wodne”. Może kiedyś pojawią się „przydroża górskie”? Wszystko przed nami. Proszę, aby drogi Czytelnik pamiętał, że to nie rozprawa naukowa, a jedynie spacer, który mam przyjemność relacjonować.

Przydroża leśne – las iglasty

Ponieważ właśnie skończyłam 15 km wędrówkę po lesie i świeżo gra we mnie muzyka leśnych przydroży, to one pójdą na pierwszy ogień. Przydroża leśne, o których dziś będę opowiadać to te, którymi wędruję w borach sosnowych. Oznacza to, że roślinność ich będzie tam z pewnością nieco inna niż w lasach liściastych. Skład gatunkowy roślin będzie też zależał od etapu sezonu wegetacyjnego i miejsca na mapie Polski. Moje miejsce to Bory Tucholskie.

przdroża leśne
Gdyby nie przydroża, las gospodarczy wyglądałby i w zasadzie byłby monokulturą. Jednak na szczęście są przydroża i one dodają trochę koloru (fot. YT Dzikie Pszczoły)

Obserwowanie dzikich pszczół na przydrożach leśnych bywa niełatwe. Gatunków stricte związanych z leśnym siedliskiem nie ma wiele. Są to raczej pszczoły, które żyją na obrzeżach lasów. A im głębiej w las tam według moich spostrzeżeń mniej pszczół samotnych, jedynie pszczoły społeczne z rodzaju Bombus radzą sobie stosunkowo dobrze.

Gniazda na drodze

Ale zacznijmy od początku mojej trasy. Najpierw idę między polami i łąkami, to Wiśniowa Droga (nazwy mojej Mamy, która wszystkiemu musi nadać imię, nawet nasza jabłonka ma swoje 😉), ale dziś tam nie zerkamy, dziś skupiam się na lesie. Już w nim jesteśmy. Na lewo jest Grzybowa Dróżka, też jej nie wybieram, skręcam w prawo.

Tę drogę dobrze pamiętam z wiosennych spacerów. Spotykałam na niej pierwsze gatunki pszczół w tym sezonie, wtedy podstawowym źródłem pokarmu był dla nich rosnący obficie na rozdrożu mniszek. Trochę pokarmu też zapewniały malutkie kwiatki poziomki pospolitej. Ale co tę drogę czyniło wyjątkową, prócz koniecznego źródła pokarmu, że pszczoły chciały tam budować gniazda? Parę lat wcześniej wycięto z obu stron fragmenty lasu i posadzono kolejne drzewa. Młodnik, który tam rośnie obecnie, nie jest zbyt wysoki i droga jest wystawiona na promienie słoneczne, a piaseczek ma odpowiednią strukturę, aby drążyć w nim tunele. Pszczołom to wystarczy.

W tym miejscu u progu wiosny udało mi się spotkać pszczołę, którą jest stosunkowo rzadka murarka borówczanka (Osmia uncinata). Jednak energia z jaką poruszała się pszczoła nie pozwoliła mi wykonać poprawnego zdjęcia i do dziś pozostaje w sferze domysłów czy to ona, a może jednak nie. Innymi pszczołami, które wiosną było mi dane spotkać w tym miejscu, były pszczolinka niebieskawa oraz lepiarka wiosenna. Teraz gdy mamy pełnię lata mniszków już nie ma, rosną tu dziurawce zwyczajne, krwawnik pospolity, trochę jasieńca piaskowego i kocanek piaskowych oraz malutka roślinka pięciornik srebrny. Jakiś ruch przyciąga moją uwagę, malutka pszczoła na małym żółtym kwiatuszku pięciornika, okazuje się nią niesamowity mamrzyk skrócinkowiec. Niesamowity dzięki oczom, które są naprawdę duże, a ich kolor też robi wrażenie. Ścigam go chwilę z aparatem, aby ustrzelić względnie dobrą fotkę. Okey powiedzmy, że względnie udaje się, ruszam dalej.

W lasach gospodarczych też są rośliny kwitnące

Teraz idę drogą wiodącą przez typowy las gospodarczy. Mnóstwo borówki czarnej, trochę mniej borówki brusznicy i pszeniec zwyczajny to trzy główne gatunki na tej nieco zacienionej drodze. Tutaj drzewa są wysokie na przydroża pada mniej słońca. Borówka czarna, zwana popularnie czarną jagodą, w czasie wiosennym kusiła trzmiele, aby zechciały ją zapylić, co czasem się zdarza. Jednak nie mielibyśmy co roku tylu jagód, gdyby dodatkowo nie były one zdolna do samozapylenia, w czym wydatnie wspiera je grawitacja, ale o tym już pisałam tutaj. Na czarnej jagodzie można spotkać również inne rodzaje pszczół, np. pszczolinki czy murarki: Andrena fulva (pszczolinka ruda), Andrena fulvida (pszczolinka podleśna), Andrena lapponica (pszczolinka borówczanka), Osmia inermis (murarka podkamionka), Osmia nigriventris (murarka borówkowa), jednak mi nie było dane, póki co zobaczyć na niej innych pszczół prócz trzmieli.

Las to trudne siedlisko dla owadów zapylających, pszeniec będzie tu ich sprzymierzeńcem (fot. YT Dzikie Pszczoły)

Pszeniec pospolity nie jest może okazałą rośliną, ale z pewnością spełnia warunki, by nazwać ją ciekawą. Odsłońmy jego tajemnice. Jest półpasożytem, w jego przypadku oznacza, to że korzystając z ssawek pobiera z korzeni innych roślin wodę wraz z zawartymi w niej solami mineralnymi. Troszkę cwaniak z niego, ale za to żyje w bardzo dobrej komitywie z mrówkami. Mają one słabość do wydzielanego przez pszeniec słodkiego soku. Roślina zaś korzysta z obecności mrówek, które powodują, że roślinożercy nie są skorzy do konsumowania pszeńca.

Wrzosowy falstart

Teraz trafiam w miejsce, gdzie sosna jest obsadzona brzozą, a więc pojawia się wrzos. Ku mojemu zdziwieniu widzę, że pierwsze kwiaty zakwitły. Podeszłam im powiedzieć, że to kompletny falstart i że muszą się wstrzymać. Gdyż kwitnięcie wrzosu oznacza, że pszczeli sezon dobiega końca i muszę znów się przygotować na odliczanie. Moje coroczne odliczanie nie jest od 10 do 1 jak na sylwestra, ale od września, gdy sezon się domyka do marca, gdy pierwsze odważne królowe trzmieli zaczynają poszukiwać miejsc na gniazdo. Na szczęście zdecydowana większość wrzosów szanuje moje uczucia i kwiaty są jeszcze w pąkach. Ten wrzesień nie jest wcale taki straszny właśnie dzięki wrzosom. Gdy wrzosowa godzina wybije cóż za kłębowisko pszczół dzikich tam się zadziewa. Spotykam na nich lepiarki, pseudosmukliki, trzmiele, trzmielce, pszczolinki.

Żmijowiec tutaj?

Wrześniowe myśli odpycham i raźnym krokiem pokonuję kolejne kilometry. Mój wzrok pada na roślinę, którą znam bardzo dobrze, ale nie przywykłam do spotykania jej w lesie. Fakt, iż tutaj znów z obu stron króluje młodnik, więc jest więcej słońca, nie pozostaje z pewnością bez wpływu na to. Ta roślina to żmijowiec zwyczajny. Rośnie kilkanaście egzemplarzy, ale wszystkie są dość rachityczne. Podchodzę bliżej i już wiem dlaczego. Leśna zwierzyna nie okazała litości i niemal wszystkie żmijowce mają zgryzione pędy, część odbiła bokami i tam pojawiły się kwiaty. Jeżeli są żmijowce, znaczy się będą pszczoły samotne i oczywiście są też niezastąpione trzmiele. Pośród nich dostrzegam energiczny ruch i znajome spojrzenie, to znów mamrzyk. Spotkałam go wcześniej jedynie dwa razy, a dzisiaj moje doświadczenia z mamrzykiem wzrosły o 100%.

Ciesząc się obecnością biednych, ale walecznych żmijowców idę dalej z jednej strony młodniak kończy się i zaczyna się sektor wyciętego lasu, tutaj zbiega się klika dróg i znów zdziwienie. Oset zwisły – niesamowity przedstawiciel swojego rodzaju. Kwiatostany ma duże, kolor fioletowo-różówy, bardzo wyrazisty. No i to rodzina astrowatych, a na ich kwiatach często się coś dzieje. Część z nich już przekwitła i rozproszyła po okolicy nasionka zaopatrzone w puch kielichowy. Z jednego kwiatostanu zbieram nasiona i ja, pewnie nie podejrzewał ten egzemplarz, że jego nasiona pokonają inne w dystansie przebytych kilometrów.

Ale to bujne miejsce, jeśli chodzi o roślinność, jest chaber driakiewnik, a na nim tradycyjnie trzmiele i trzmielce i rzesze motyli. Ten dość pospolity chaber często na swych rurkowatych kwiatach gości smukliki: s. sześciopasy, s. wielki, jednak są to zwykle bardziej przestrzenie na obrzeżach lasów. W takich też warunkach na piaszczystych drogach lubią tworzyć swoje gniazda. Ponownie pojawia się dziurawiec na niego również zaglądają trzmiele, choć tutaj zdecydowanie wolały fiolet chabrów i ostu niż żółty kolor dziurawca. I oczywiście to doskonałe miejsce dla świerzbnicy polnej, jak zwykle z kwiatami wręcz oblepionymi chrząszczami i gdzieniegdzie trzmielami.

Jak bobowate, to będą trzmiele

Przydroża leśne zwykle są bogate obecnością krwawnika pospolitego, nieco dalej od nich roślina o trudnej do wymówienia nazwie wilżyna ciernista. Przynależność do rodziny rzuca się szybko w oczy kwiaty motylkowe, a więc rodzina bobowatych. A jak rodzina bobowatych to oczywiście trzmiele. Na tym etapie wędrówki bobowate rządziły, gdyż nieopodal w wielu miejscach pojawił się groszek leśny. W zależności od sąsiedztwa albo się płożył, albo się wspinał. Zobaczyć różowe kwiaty groszku wśród sosnowych igieł dziwne doświadczenie 😊 Czas na powrót, za mną ponad dwie godziny marszu. Wybieram leśną autostradę, czyli drogę pożarową udostępnioną dla ruchu kołowego. Nim na nią dotrę, dostaję wspaniały prezent od Lasu, koło mnie przebiega chmara jeleni, 7-8 sztuk. Oczywiście, nie daję rady złapać tego w ujęciu aparatu. Ale może nie wszystko trzeba utrwalić na fotografii, tę scenę chowam do albumu ze zdjęciami w głowie.

Tabaka w lesie

Ostatni etap to droga szeroka, utwardzona, z wysokimi drzewami po obu stronach. Wśród kwiatów przeważa kolor biały, jego obecność zapewnia koniczyna biała oraz pojedyncze sztuki krwawnika kichawca. To moje pierwsze z nim spotkanie, pochylam się, nie kicham, więc ruszam dalej. Później doczytam, że aby wywołać efekt kichania należy wąchać ususzone i sproszkowane liście, a rezultat podobny jak przy wciąganiu tabaki. Ciekawe. Nie znalazłam informacji, aby miał dostarczać pszczołom pokarmu, czyżby się różnił od swojego kuzyna krwawnika pospolitego. Hmm… rzecz do sprawdzenia.

przydroża leśne kichawiec
Krwawnik kichawiec – pierwszy raz zwróciłam uwagę na tę roślinę (fot. YT Dzikie Pszczoły)

Prócz bieli pojawia się również fiolet głowienki pospolitej, ta chętnie jest odwiedzana przez trzmiele, kolorystyczne przełamanie w postaci różu zapewnia macierzanka piaskowa. Na tej drodze zwykle rosło bardzo dużo świerzbnicy polnej, w tym roku jest jej zdecydowanie mniej. Martwiło mnie to, gdyż czas na świerzbnicy spędzały trzmielce, powoli delektując się nektarem. Bez pośpiechu okupowały swój egzemplarz kwiatu, czasem przelatując na kolejny, jeżeli był zajęty, to trudno z kolegą też można się napić 😊. Czasem kwiat potrafił pomieścić nawet trzy trzmielce. Były to w większości samce, czy swoje obowiązki prokreacyjne miały już za sobą, nie wiem, może… nie wypadało pytać. Lubiłam sobie z nimi posiedzieć, im się nigdzie nie spieszyło, więc razem cieszyliśmy się chwilami spokoju.

Ulżyło mi, gdy zobaczyłam, że w tym roku rolę bufetu przejęła macierzanka, ileż tam siedziało trzmielego towarzystwa. Cieszyłam się, że moi kompani mają zapewnione źródło pokarmu. Dziś nie mogłam z nimi posiedzieć, przeprosiłam je za to faux pas i ruszyłam dalej do domu.

Pszczoły w lesie są jak grzyby 😉

To już ostatni kilometr i ważne rośliny dla zapylaczy. Plątanina pędów jeżyny, nieco dalej zaś pojawia się dzika malina. Teraz widzę już na tych krzewach owoce. W przypadku jeżyny jeszcze w kolorze podpowiadającym, że nie czas na konsumpcję, ale maliny już w pięknej czerwonej barwie. Ale nie zrywam ich, one należą do zwierząt leśnych, ja mogę sobie odwiedzić warzywniak. Kiedy przeczesuję ten chaos jeżynowych pędów, okazuje się, że jeszcze parę kwiatów kwitnie, a na nich… miesierka. Z prędkością dźwięku wyciągam aparat, ale miesierka z prędkością światła odlatuje. Ech.. może w przyszłym roku…

Mój 15 km spacer był pełen wrażeń i zachwycających widoków. Jeżeli decydujemy się na poszukiwanie pszczół w lesie musimy sobie zdawać sprawę, że nie jest to łatwa sztuka, więc to zadanie dla wytrwałych, uważnych i cierpliwych. Z szukaniem pszczół w lesie jest jak z szukaniem grzybów, czasem są a czasem nie 🙂

Ps W Twoim lesie mogą rosnąć inne rośliny, gdyż są inne warunki, inny etap wegetacji czy inne położenie na mapie Polski. Zachęcam, aby się podzielić, na jakich roślinach w Twoim lesie spotykasz dzikich zapylaczy. No i z pewnością dziękuję Ci za wspólny spacer. Zapraszam wkrótce na następny 🙂

przydroża leśne grzyby
Pszczoły pszczołami, ale prawdziwki trzeba zebrać (fot. YT Dzikie Pszczoły)
Inne rośliny zielne oraz krzewy będące źródłem pokarmu dla pszczół występujące w lasach iglastych lub na ich obrzeżach:

Literatura:

  1. https://www.encyklopedialesna.pl/dzialy/botanika-lesna/rosliny-zielne/
  2. Westrich P., Wildbienen Deutschlands, Stutgart 2018.

Obserwatorka i miłośniczka ptaków, a także dzikich pszczół, szczególnie trzmieli. Współtwórca kanału YouTube Dzikie Pszczoły. Na łamach Dzikich Zapylaczy opowiada o roślinach dla pszczół. Artykuły opublikowane przez autorkę

2 komentarze

  1. Polecam lasy w Nowej Zelandii. Baśniowe lasy w Nowej Zelandii są jedyne w swoim rodzaju. Mając w głowie wyobrażenie lasów w Europie, nie do końca zdawałam sobie sprawę, o czym tak naprawdę mowa. Szybko przekonałam się, że lasy w Nowej Zelandii to inny świat, który w niczym nie przypomina lasów, jakie znamy. Nierówne korzenie, strome podejścia i błoto, które miejscami sięga do kolan. Oczywiście nijak nie da się go obejść, bo gęsta ściana lasu deszczowego pilnuje, żeby nikt nie schodził ze szlaku. Plątanina gałęzi tworzy tunel a z jego ścian, pochylają się nad ścieżką przepiękne paprocie drzewiaste. W innych miejscach drzewa giną pod grubą warstwą mchów i paproci tworząc widoki, o jakich nawet się nie śniło.

    • Dzięki za to zaproszenie w całkiem obce mi rejony. Podejrzewam, że mając doświadczenie jedynie lasów polskich można tam poczuć się jak na innej planecie.

Napisz komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.