Artykuł gościa

Budka dla trzmiela i inne trzmiele sprawy

Pinterest LinkedIn Tumblr

Na stronie zawsze brakowało trzmieli. Dlatego cieszę się, że mogę opublikować na łamach Dzikich Zapylaczy artykuł o tych ciekawych pszczołach oraz budkach dla nich.

Poniższy tekst jest skierowany do każdego kto na wiosnę tak jak ja, odczuwa dziecięcą radość z widoku uganiających się po ogrodzie brzęczących trzmieli. Niestety tych sympatycznych, „futrzastych” kuzynów pszczół jest coraz mniej w naszym otoczeniu. Nakłada się na to wiele czynników, takich jak zmiany w rolnictwie, presja urbanizacji, stosowanie środków ochrony roślin, pestycydy, panujące w ostatnich latach upały i susze.

Kolejnym problemem są tak zwane „syntetyczne ogrody”, w których nie ma roślin kwiatowych, na których mogłyby trzmiele zdobywać pożywienie, a są tylko iglaki i trawnik. Taki ogród może wydawać się dla kogoś estetyczny i łatwy w utrzymaniu, jednak jest biologiczną pustynią, przynajmniej dla trzmieli. Innymi słowy trzmiele albo głodują, albo nie mają odpowiednich miejsc do założenia gniazda. A kiedyś, gdy były bardziej pospolite, gniazdowały niemal wszędzie. Obecnie, na podstawie Rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 16 grudnia 2016 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt, wszystkie podlegają ochronie prawnej.

Trzmiel ogrodowy (Bombus hortorum) (fot. Veleslav)

Jak zaprosić trzmiele na podwórko?

Jak zatem możemy im pomóc? Po pierwsze należy odświeżyć „babcine ogródki”, gdzie było mnóstwo ozdobnych kwitnących roślin tak niezwykle ważnych dla tych owadów. Jest wiele opracowań traktujących o roślinach pokarmowych trzmieli, także wiele pożytecznych informacji może dostarczyć nam Internet. Ważne jest, aby zapewnić odpowiednie rośliny kwitnące przez cały sezon, od początku wiosny aż po koniec lata, kiedy to trzmiele przejawiają swoją aktywność. Pojedyncze kwiaty nie spełniają swojej roli, powinny rosnąć w większych grupach, tak by kwitły w obfitości, bo tylko wtedy przyciągają one jak magnes trzmiele do ogrodu. Mnie osobiście podoba się porównanie kwiatów do „małych stacji paliw”, z racji tego, że nektar w nim zawarty jest wysokoenergetycznym paliwem lotniczym dla owadów się nim żywiących.

Rośliny dla trzmieli

Wśród polecanych dla trzmieli kwiatów są: rośliny motylkowe, wargowe, czy złożone. Pełna lista roślin odwiedzanych przez trzmiele zajęłaby zbyt wiele tekstu, więc przedstawię moje ulubione rośliny: szafirki (Muscari), jasnoty (Lamium), szałwie (Salvia), lawendy (Lavandula), kocimiętki (Nepeta), kłosowce (Agastache), penstemony (Penstemon), naparstnice (Digitalis), koniczyny (Trifolium), farbownik (Anchusa), żmijowiec (Echium), maki (Papaver), serdecznik (Leonurus), przegorzan (Echinops), lucerna (Medicago), czyśćce (Stachys), rozchodnikowiec (Hylotelephium), chabry (Centaurea), kosmos podwójnie pierzasty (Cosmos bipinnatus), żywokost (Symphytum), ogórecznik (Borago), facelia (Phacelia), tojady (Aconitum), miodunka (Pulmonaria), dąbrówka rozłogowa (Ajuga reptans), lnica pospolita (Linaria vulgaris), mierznica czarna (Ballota nigra), mikołajek (Eryngium), przetacznik kłosowy (Veronica spicata), groszek pachnący (Lathyrus odoratus), popłoch (Onopordum), ostrożeń (Cirsium), jeżówka (Echinacea), orlik (Aquilegia), hyzop (Hyssopus). Z krzewów w moim ogrodzie trzmiele najwięcej radości mają z krzewuszki (Weigela), amorfy (Amorpha), derenia (Cornus mas), żylistka (Deutzia), tawuły (Spiraea), berberysu (Berberis), złotokapu (Laburnum), pigwowców (Chaenomeles) i śnieguliczki (Symphoricarpos). Natomiast z drzew najchętniej odwiedzana jest robinia akacjowa (Robinia pseudoacacia).

Trzmiel rudy (Bombus pascuorum) (fot. Veleslav)

Mini łąka

Kolejnym ze sposobów jest wydzielenie specjalnego miejsca w ogrodzie, na przykład „mini łąki” przynajmniej o powierzchni 20 m², którą kosimy raz w roku na wiosnę i pozwalamy wszelkim stworzeniom żyć własnym życiem. Na terenie takiej „mini łąki” trzmiele będą mogły zdobywać pokarm i z pewnością znajdą odpowiednie miejsce do założenia kolonii w postaci kęp suchych traw czy wreszcie norki jakiegoś gryzonia.
Zatem, gdy mamy odpowiednie rośliny i miejsce przyjazne trzmielom, możemy pokusić się o zorganizowanie im pomocy gniazdowej w postaci modnych ostatnio budek dla trzmieli. Ale, zanim opiszę jak je odpowiednio zastosować i zbudować, chciałbym przybliżyć nieco informacji o biologii i potrzebach trzmieli, żeby każdy, kto czyta ten tekst, mógł je bliżej poznać i bardziej zrozumieć. Ponieważ ciągle są dla wielu ludzi mało znane i jednocześnie krąży o nich wiele fałszywych mitów.

Biologia trzmieli

Przyjmuje się według literatury, że na terenie Polski występuje około 30 gatunków trzmieli, z czego kilka gatunków na obszarach rolniczych oraz w przydomowych ogródkach. Wśród nich jest około 8-12 gatunków spotykanych częściej, jak trzmiel ziemny (Bombus terrestrsis), trzmiel gajowy (Bombus lucorum), trzmiel kamiennik (Bombus lapidarium), trzmiel rudy (Bombus agrorum), trzmiel rudonogi (Bombus ruderarius), trzmiel rudoszary (Bombus sylvarum) i trzmiel ogrodowy (Bombus hortorum).

Odwiedzają one liczne gatunków roślin dzikich i uprawnych, w tym takie, które nie potrafią zapylić robotnice pszczoły miodnej głównie z uwagi na specyficzną budowę kwiatów, oraz z powodu długości języczka. Trzmiele języczki są znacznie dłuższe i dzięki temu mogą dostać się do nektaru kwiatów długorurkowych. Także umiejętność zapylania „wibracyjnego” (ang. buzz pollination) powoduje, że potrafią one na przykład zapylać kwiaty pomidorów, czego pszczoła miodna nie potrafi. Polega to na tym, że trzmiel chwyta pylniki i odłącza mięśnie lotne od skrzydeł, by następnie gwałtownie potrząsnąć kwiatem i uwolnić pyłek. Wielkość i gęste „futerko” trzmieli powoduje, że są zdolne do lotów w niższych temperaturach. Zobaczyć je można zatem na kwiatach już przy temperaturze ok 11°C, gdy robotnica pszczoły miodnej zwykle zaczyna loty przy temperaturze powyżej 15°C. Dlatego też aktywność trzmieli trwa o 2-3 godziny dłużej w ciągu dnia.

Trzmiel rudoszary (Bombus sylvarum) (fot. Veleslav)

Jak powszechnie wiadomo, trzmiele to owady społeczne tworzące kolonie, jednak w przeciwieństwie do kolonii pszczoły miodnej, trzmiela rodzina żyje tylko jeden sezon. A do następnego roku przeżywają tylko młode, zapłodnione królowe. Czas trzmielej kolonii rozpoczyna się wiosną, kiedy to królowe budzą się z zimowej hibernacji trwającej 7 do 8 miesięcy, a glikol zawarty w hemolimfie (odpowiedniku krwi u owadów) chroni je przez zamarznięciem. Po hibernacji mają obkurczone jajniki, aby je powiększyć i móc produkować jajeczka a tym samym założyć kolonię, wygłodniałe królowe pilnie poszukują źródła pokarmu by uzupełnić zapasy energii. Gdy to się stanie, wtedy zaczynają rozglądać się za odpowiednim miejscem na założenie gniazda. Można to poznać po specyficznym sposobie latania, zamiast lotu w linii prostej królowa wykonuje lot na przemian skośny, tak jakby leciała zygzakiem. Królowe kołyszą się z boku na bok nisko nad ziemią i wypatrują pośród terenu dogodnego miejsca na założenie kolonii.

Samica trzmiela ziemnego (Bombus terrestris) szukająca gniazda (fot. Veleslav)

Poszczególne gatunki gnieżdżą się pod i nad ziemią, na przykład trzmiel ziemny (Bombus terrestris), trzmiel gajowy (Bombus lucorum), trzmiel kamiennik (Bombus lapidarius), trzmiel ogrodowy (Bombus hortorum), część w dziuplach drzew, budkach dla ptaków, trzmiel leśny (Bombus hypnorum), trzmiel kamiennik (Bombus lapidarius). Inne natomiast jak trzmiel rudy (Bombus pascuorum), trzmiel rudonogi (Bombus ruderarius) i trzmiel leśny (Bombus pratorum) zakładają gniazda na powierzchni ziemi w kępach traw wśród zeschłych źdźbeł, które uzupełniają zgrabiając inne szczątki roślinne z najbliższego sąsiedztwa, tworząc zwartą i nieprzemakalną okrywę. Zatem w zależności od preferencji danego gatunku miejscem na gniazdo może być kępa suchej trawy, norka jakiegoś gryzonia lub budka dla ptaków.

Widok z góry miejsca gniazdowego dla gatunków gniazdujących na ziemi. Całość takiej „konstrukcji” ma ok. 25 cm średnicy (fot. Veleslav)
Wnętrze miejsca gniazdowego dla gatunków gniazdujących na ziemi (fot. Veleslav)

Gdy jakieś miejsce zainteresuje trzmielą królową, wtedy krąży nad nim jakby zahipnotyzowana, po czym ląduje i dokonuje inspekcji. Czego dokładnie szukają i jakie są ich wymagania, tego dokładnie nie wiadomo. Zapewne sprawdzają czy dane miejsce spełnia wszystkie ich oczekiwania. Być może czy jest dość obszerne i czy jest wystarczająco materiału na przytulne i ciepłe gniazdo. Najczęściej jednak takie poszukiwanie jest kontynuowane i królowa wyrusza dalej w poszukiwaniu następnego miejsca. Z powodu tego, że trzmiele nie zbierają surowca na gniazdo, to nauczyły się wykorzystywać porzucone gniazda innych zwierząt takich jak myszy, norniki czy ptaki.

Gdy już takie gniazdo znajdą, to przystępują do tworzenia niewielkiej przytulnej kuli z otworem usytuowanym po środku. Wewnątrz królowa dzięki gruczołom znajdującym się na odwłoku tworzy z wosku dużą komórkę na nektar i miseczkę, którą napełnia zebranym pyłkiem. Następnie składa do niej kilka jajeczek i zasklepia woskiem. Po czym ogrzewa swym ciałem, zupełnie jak ptaki które wysiadują swoje jaja, podnosząc temperaturę do około 30 stopni, nawet gdy na zewnątrz panuje wiosenna kapryśna aura a często temperatura w nocy spada poniżej zera. Kosztuje ją to przy tym mnóstwo energii, dlatego swój pojemnik na nektar buduje blisko tak, by nie ruszać się z miejsca. Jeśli ten zapas jej nie wystarczy, musi opuścić gniazdo w poszukiwaniu pokarmu, a jajeczka mogą podczas jej nieobecności zmarznąć. By „wysiedzieć” potomstwo zużywa tyle cukru ile sama waży, a żeby go zdobyć musi odwiedzić około 6 tysięcy kwiatów. Jest to zatem krytyczny moment w jej życiu i może zaważyć na dalszym istnieniu kolonii. Trzmiele nie gromadzą większych zapasów pokarmu a okres głodówki hamuje rozwój gniazd, a dłuższy może w konsekwencji prowadzić nawet do ich ginięcia. Przy 2 dniowym braku pyłku trzmiele wyrzucają larwy, a ich wychów wznawiają gdy pyłek jest ponownie dostępny. Dlatego bardzo ważne jest zapewnienie im odpowiedniej bazy pokarmowej już od wczesnej wiosny.

Trzmiel rudoszary (Bombus sylvarum) (fot. Veleslav)

Gdy wszystko idzie pomyślnie, po 3-4 dniach lęgną się larwy z których po ok 20-21 dniach powstają młode robotnice, które z czasem przejmują rolę zbieraczek odciążając królową od wypraw po pokarm. Dzięki temu może ona zajmować się składaniem i wygrzewaniem jajeczek. Po wygryzieniu się robotnic puste kokony, wyglądające jak gliniane garnuszki służą do przechowywania nektaru i pyłku. W rodzinie liczącej kilkanaście robotnic, które znoszą już spore ilości pokarmu, robotnice pokrywają od wewnątrz cienką warstwą wosku osłonkę izolacyjną, oddzielającą ją od właściwego gniazda. Zapobiega to przedostawaniu się do wnętrza niepożądanych zanieczyszczeń oraz stwarza lepszy mikroklimat w gnieździe, by panowała w nim odpowiednia temperatura oraz wilgotność. Liczba osobników w kolonii zależy od gatunku trzmiela i waha się w szczytowym okresie dla trzmiela leśnego lub rudego od 40 do 70, a trzmiela ziemnego lub kamiennika od 100 do 200 robotnic. Wraz ze wzrostem liczby robotnic w gnieździe, kolejne larwy są lepiej wykarmione i dlatego wygryzające się osobniki są coraz większe i wreszcie wychowywane są postacie płciowe: duże młode matki i samce. Liczba młodych matek sięga najczęściej 20-30 osobników (u trzmiela ziemnego lub kamiennika nawet ponad 100). W połowie lata pojawiają się samce, które są w pełni samodzielne i często je można spotkać jak odwiedzają kwiaty czy jak spędzają noce poza gniazdem. Także w tym czasie pojawiają się młode samice, które po locie godowym, najpierw zbierają zapasy energii pozwalające im przetrwać okres długiej hibernacji a dopiero potem szukają miejsca na zimowy sen. W skrócie cały okres rozwoju od jaja do postaci dorosłej trwa mniej więcej: u robotnic 20-21dni, u królowych do 30 dni, a u samców 22-24 dni.

Trzmiel rudonogi (Bombus ruderarius) (fot. Veleslav)

Jak zrobić budkę dla trzmiela?

Wróćmy jednak zatem do tematu tego tekstu, czyli pomocy gniazdowych. Zacznijmy od budek. W przeciwieństwie na przykład do budek dla ptaków, gdzie podane są odpowiednie typy, wielkości skrzynek czy rozmiary otworów wlotowych dla odpowiednich gatunków, to wiedza na temat potrzeb trzmieli jest raczej skromna. Wynika to zapewne z tego, że idea ta jest w przestrzeni publicznej stosunkowo nowa, wielu ludziom może wydawać się wręcz dziwaczna. Ale tworzenie takich pomocy gniazdowych jest jak najbardziej słuszne. Przeglądając oferty komercyjne takich budek dla trzmieli mogę stwierdzić, że owszem niektóre są estetyczne dla ludzkiego oka. A jak postrzegają je same trzmiele? Z reguły nie zwracają po prostu na nie swojej uwagi. Zatem jaka może być tego przyczyna? Często prezentowane wymiary wnętrza 13 cm x 13 cm, czy 15 x 15 cm to jednak zbyt mało lub często nieodpowiednia jest średnica otworu wlotowego. Nie odwodzę wprawdzie nikogo od kupna takiej budki, ale jednak wykonanie własnej jest tańsze i sprawia znacznie większą radość, gdy taka zrobiona samodzielnie zostanie zajęta przez rodzinę trzmieli.

Wykonać je można ze zwykłych, niemalowanych ani impregnowanych sosnowych desek o grubości 20 mm. Nie nadaje się do tego sklejka, ponieważ ta nasiąknięta wodą opadową rozszczepia się. Ja wykonuję je według prostego schematu ze starych desek jakimi dysponuję. Zwykle ma to postać małej otwieranej od góry skrzyneczki różnych rozmiarów, ważne jest generalnie żeby wnętrze nie było zbyt ciasne. Nie jesteśmy przecież w stanie przewidzieć jaki gatunek chciałby taką budkę zająć. Interesując się wcześniej tematem pomocy gniazdowych dla trzmieli znalazłem sugerowane wymiary budek dla trzmieli o długości 45 cm, szerokości 25 cm i 25 cm wysokości, a dla tworzących liczniejsze kolonie nawet większe. I takie rozmiary w moim przekonaniu wydają się całkiem słuszne. Otwór wlotowy należy wykonać wiertłem o średnicy 20 – 25 mm tuż nad dnem jednej ze ścianek bocznych w zależności jaki typ montażu budki wybierzemy. Potem dobrze jest pomalować wokół otworu wlotowego żółtą obwódkę o grubości co najmniej 20 mm lub większej. Tak przygotowane wejście jest dla trzmielej królowej znacznie lepiej widoczne i często podlatuje zachęcona jego widokiem. Kiedyś czytałem, że skoro ulubionym kolorem trzmieli jest niebieski (względnie fioletowy), to trzmiele chętniej zajmują budki pomalowane w tych kolorach. U mnie to kompletnie się nie sprawdziło. Owszem trzmiele, jak wszystkie pszczoły pozytywnie reagują na te kolory, tak jak i na żółty. Ale budki malowane, czy same obwódki przy otworze wlotowym w odcieniach niebieskich nie były zajmowane, za to te z żółtą obwódką już tak.

Budka dla trzmiela. Widoczna żółta obwódka wokół otworu (fot. Veleslav)

Kolejną sprawą jaką chciałem zweryfikować, zachęcając tym samym trzmiele do zajmowania budek, jest przekonanie, że trzmiele czują zapach myszy lub ich gniazd i tym się kierują przy wyborze miejsca na gniazdo. Robiłem wiele prób i też bez zadowalającego rezultatu. Przez zimę pozwalałem podwórkowym myszom gnieździć się w budkach i później specjalnie do tego celu trzymałem popularne myszki japońskie, wszystko głupstwo. Dzięki obserwacji towarzyszącej „zygzakujących” trzmielich królowych polegającej na obserwowaniu ich z odległości nie ingerującej w ich zachowanie, doszedłem do wniosku, że znacznie bardziej zwracają uwagę na ciemne plamy na ziemi lub na elewacji budynku. Najpewniej to właśnie w pierwszym odruchu wydaje się im być otworem, być może szczęśliwie prowadzącym do czyjegoś gniazda, gryzonia lub ptaka i to tym się kierują.

Wielokrotnie obserwowałem królowe trzmieli z grupy terrestribombus (obejmujący bliźniaczo do siebie podobne gatunki: Bombus terrestris, Bombus lucorum, Bombus cryptarum, Bombus magnus) czy trzmiele kamienniki, które, zainteresowane taką budką, wchodzą do niej, spędzają trochę czasu i odlatują bezpowrotnie. Innymi słowy mała frustracja. Dopiero widok królowej „kręcącej ósemki”, co pozwala jej zapamiętać położenie budki względem otoczenia przed otworem wlotowym do budki daje nam nadzieję, że dokonała już decyzji względem miejsca na założenie gniazda. Jako materiał gniazdowy najefektywniejszy okazuje się puch z pałki wodnej, dobrze trzyma ciepło, jest plastyczny i bezpieczny dla trzmielich nóżek (w syntetycznie materiały trzmiele się po prostu zaplątują). Ale równie dobrze może to być mieszanina mchu, miękkiej zwierzęcej sierści (na przykład psiej lub króliczej) i suchej, zeszłorocznej trawy ponieważ ta nie pleśnieje. Taką wyściółkę formuję w imitację mysiego gniazda (coś co z grubsza przedstawia odwrócone ptasie gniazdo z pustą przestrzenią w środku) i układam w przeciwnym do otworu wlotowego boku. Tak, aby pozostawić wolną przestrzeń między gniazdem, a otworem wlotowym. Ilość materiału gniazdowego dobieram do wielkości wnętrza, nie należy go umieszczać zbyt dużo, ponieważ wraz ze wzrostem kolonii trzmiele będą potrzebowały większej przestrzeni i będą ten materiał wypychać. Budki umieszczam w zacisznym, cienistym zakątku (to ważne, gdyż budka umieszczona na słonecznym stanowisku sprawi, ze trzmiele będą się przegrzewać), w miejscu gdzie najczęściej widzę wiosną „zygzakujące” królowe. Zawieszam je na różnych wysokościach i w ten sposób zwykle w sezonie mam kilka kolonii trzmieli. Budki możemy wieszać na elewacji budynku na różnych wysokościach lub stawiać bezpośrednio na ziemi, na jakimś izolującym drewno od wilgoci postumencie na przykład cegłach.

Miejsce gniazdowe dla trzmieli gniazdujących na ziemi jak trzmiel rudy (Bombus pascuorum), czy trzmiel rudonogi (Bombus ruderarius) wykonuję następująco: na niewielkim zagłębieniu w ziemi lub przy dużej kępie trawy na terenie „mini łąki” układam małą cylindryczną pryzmę z przetartej w dłoniach zeszłorocznej suchej trawy z odrobiną mchu, także pustą w środku. Ponieważ na tak przedstawione miejsce gniazdowe najchętniej reagują.

Jak pisałem powyżej, budka powinna posiadać łatwo otwierany, chroniący przed opadami deszczu daszek, by móc po sezonie oczyścić budkę, wymienić z powodów higienicznych materiał gniazdowy jeśli trzmiele taką budkę zajęły i na następny rok włożyć ponownie świeży. Ponieważ często w gniazdach trzmieli przebywają różne owady czy uciążliwe roztocze. Budek nie należy otwierać w sezonie, by nie niepokoić czy to samotnej królowej opiekującej się potomstwem (zaniepokojona wydaje ostrzegawcze brzęczenie), czy to rozwiniętej kolonii trzmieli bo grozi to pożądleniem. Małe gatunki trzmieli takie jak trzmiel rudy (Bombus pascuorum) zwykle nie żądlą, tylko przybierają pozycję obronną kładąc się na plecach i brzęczą, ale większe gatunki trzmieli już bronią gniazda żądląc. Pewnego razu sam tego doświadczyłem zaglądając do budki zajętej przez trzmiela drzewnego (Bombus hypnorum). O tym, że trzmiele posiadają żądła informują nas przecież swoim ubarwieniem obronnym mówiącym: „lepiej zostaw mnie w spokoju”, więc jest to uczciwe z ich strony. Jednak trzmiele to owady spokojne, a często wręcz płochliwe. Ich żądło jest gładkie w przeciwieństwie do żądła robotnic pszczoły miodnej, bez zadziorów, mogą więc żądlić wielokrotnie. Jeśli chodzi o wrażenie jakie temu towarzyszy, to dla mnie jest porównywalne do wbicia rozgrzanej igły, które potem jednak szybko ustępuje. Trzmiele żądlą tylko w ostateczności, w sytuacji zagrożenia życia czy to pojedynczego osobnika, którego próbujemy złapać, czy całej kolonii, gdyż bronią wtedy swojego gniazda. Wiele osób odczuwa lęk przed trzmielami, czy to z uwagi na ich wielkość, czy z powodu dźwięku jaki towarzyszy ich lotowi. Zupełnie niepotrzebnie, wystarczy pozwolić im żyć w naszym otoczeniu a one odwdzięczą się nam swoją „trzmielą robotą”, zapylając kwiaty naszych upraw i roślin ozdobnych w ogródkach. Zatem wybierzmy dla nich taką lokalizację, w której trzmiele będą miały błogi spokój.
Gatunki trzmieli które zajmowały u mnie budki to: trzmiel drzewny (Bombus hypnorum), trzmiel rudy (Bombus pascuorum), trzmiel leśny (Bombus pratorum), a pewnego roku trzmiele rudonogie (Bombus ruderarius) zajęły ku mojemu zdziwieniu nieużywaną budkę po sikorkach bogatkach. Poza tym często mam gniazda założone naturalnie przez takie gatunki jak: trzmiel ziemny (Bombus terrestris), trzmiel ogrodowy (Bombus hortorum), trzmiel rudy (Bombus pascuorum) i trzmiel rudonogi (Bombus ruderarius).

Zagrożenia i pasożyty gniazdowe

Uważam, że warto jeszcze napisać kilka słów o niebezpieczeństwach dla trzmielej kolonii. Głównym zagrożeniem jest żłobik gniazdoszek (Aphomia sociella), ta niewielka ćma której żarłoczne larwy żywiąc się woskiem powodują najczęściej koniec funkcjonowania rodziny. Następnie złowrogie trzmielce, które są pasożytami gniazdowymi trzmieli. I tu pokuszę się o szerszą ich charakterystykę.

Trzmielec czarny (Bombus rupestris) (fot. Veleslav)

Trzmielce są jakby imitacją trzmieli, z wyglądu są do nich bardzo podobne. Często nawet barwą włosków upodabniają się do gatunków, u których pasożytują. Mają bardziej masywną budowę ciała, ciemnobrązowe skrzydła, jeśli można im się przyjrzeć, to samice nie posiadają koszyczków do zbierania pyłku (nie posiadają kasty robotnic i nie zakładają własnych gniazd, więc nie są im potrzebne) i po tym można je łatwo odróżnić od samic trzmieli. Są też według mnie od nich mniej płochliwe. W Polsce występuje ich 10 gatunków. Ze snu zimowego budzą się dopiero wtedy, gdy w gniazdach trzmieli są już robotnice. Samica po wyszukaniu za pomocą zmysłu powonienia gniazda odpowiedniego gatunku trzmiela wchodzi tam, zabija królową za pomocą swojego żądła i składa własne jajeczka, którymi następnie opiekują się jakby nieświadome całej sytuacji robotnice trzmieli. Podrzuca zatem swoje jajeczka jak znana wszystkim kukułka. Sam obserwowałem ten proceder, gdy trzmielec górski (Bombus norvegicus) przejął gniazdo trzmiela drzewnego (Bombus hypnorum) mieszczące się w budce dla trzmieli, a trzmielec czarny (Bombus rupestris) zajął naziemne gniazdo trzmiela rudonogiego (Bombus ruderarius). Z jaj tych rozwijają się tylko młode samice i samce trzmielców, które po osiągnięciu dojrzałości porzucają gniazdo na zawsze. Samice zaraz po zapłodnieniu wchodzą w hibernację; samce natomiast przez długi okres oblatują kwiaty wielu roślin i na nich nocują. Kolejnym dużym zagrożeniem są mrówki, szczególnie wszędobylskie „małe czarne” czyli hurtnice pospolite (Lasius niger), miejmy zatem na uwadze, gdzie umieszczamy naszą pomoc gniazdową.

Chciałbym zakończyć powyższy tekst moim ulubionym mottem dotyczącym ochrony dzikich zwierząt, które stało się dla mnie filozofią działania, jaką próbuję przekazać innym ludziom: „Gotowość postrzegania istot żywych, pozostających w zasięgu naszej świadomości i uwzględnianie potrzeb ich rozwoju, zgodnych z odwiecznymi prawami natury – to jeden z najważniejszych przejawów kultury” /Jerzy Heintze „Motyle Polski”/.

Literatura:
1. Biliński M. Biologia, znaczenie i chów trzmieli. Oddział Pszczelnictwa IO 
w Puławach 2013
2. Goulson D. Żądła rządzą. Warszawa 2017
3. Krzysztofiak A., Krzysztofiak L., Pawlikowski T. Trzmiele Polski –
przewodnik terenowy. Stowarzyszenie Człowiek i Przyroda, Suwałki 2004

Jestem miłośniczką żądłówek i założycielką strony dzicyzapylacze.pl. Moim marzeniem jest stworzenie bazy wiedzy o dzikich zapylaczach i opisanie wszystkich gatunków dzikich pszczół Polski. Opowiadając o żądłówkach korzystam ze wsparcia Darka Ogrodnika, który podziela fascynację tymi owadami, identyfikuje je z moich zdjęć i dzieli się swoją wiedzą.

4 komentarze

  1. Dziękuje serdecznie. Zbadanie „O co tym trzmielom chodzi?” zajęło mi kilka lat, więc istotnie jest to fascynacja. Pozdrawiam.

  2. Witam , bardzo ciekawy artykuł, ale mam pytanie- czy trzmielce, tak jak trzmiele ziemne mają włoski na końcu odwłoka w kolorze białym? Ktoś próbuje wejść do mojej budki z trzmielami – dosyć duże i podobne do trzmiela, a moje małe robotnice tego gościa nie wpuszczają , pojawiają się nawet trupy moich robotnic trzmieli. I właśnie nie wiem czy trzmielec i przeganiać go , czy to obcy trzmiel próbuje przejąć gnizado.

Napisz komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.